Woda, głupcze!

Ryszard Kapuściński przewidywał, że XXI w. będzie wiekiem wojen o wodę. Jego prognoza właśnie się sprawdza.

Woda w Polsce

Bodajże w filmie „Korporacja” jest przykład miasta (Am. Pd. lub Śr., nie pamiętam teraz), w którym woda jest własnością prywatnej firmy. Jest własnością do tego stopnia, że mieszkańcom nie wolno nawet zbierać „bezpłatnej” deszczówki. I jest bardzo, bardzo droga.

Nie będę tu wnikała w moje podejście do „świętego prawa własności” (o którym nie umiałabym rozmawiać, np. z Indianami, oczywiście tymi, którzy przeżyli zagładę) ale jestem głęboko przekonana, że są rzeczy, których prywatyzować nie wolno i które nie zawsze muszą stanowić zyskowny towar (lub nawet towar luksusowy, dostępny jedynie nielicznym).

To prawda, że w naszym kraju buduje się bardzo wiele a przecież wciąż jeszcze są ogromne potrzeby w zakresie drogownictwa, kolei czy energetyce. Nie mniej, musimy już teraz znaleźć sposoby i środki, by jak najwięcej cennych kropli zatrzymać.

Wchodzi nowy podatek „od deszczu”. Coraz więcej budynków ma rynny, które odprowadzają deszczówkę wprost do kanałów ściekowych. Deszczówka po przepłynięciu przez rynnę, automatycznie staje się „ściekami”, na których odprowadzenie należy zapłacić. Może równolegle z takimi opłatami powinny zaistnieć jakieś programy dofinansowujące modernizację budynków pod kontem wykorzystania deszczówki? A może już są i należy je promować?

I zbiorniki retencyjne bo wciąż jest ich zbyt mało.



O Kryzysie