Re: co może ZUS?

@ półprawnik

Kapitał początkowy -wyliczany niezwykle korzystnie- mają ludzie, którzy urodzili się najdalej do 1980 roku i jeszcze mieli to szczęście, że ktoś ich przed 1.01.1999 roku zatrudnił NA ETACIE.

Sam znam masę osób urodzonych w latach 70.tych, które kapitału początkowego NIE MAJĄ, ponieważ przed 1.01.1999 r. albo studiowały i w ogóle nie pracowały, albo też pracowały, ale na umowę zlecenie (wtedy były nieozusowane) względnie na um. o dzieło.

Korzystną sytuację emerytalną mają ci szczęśliwcy, którzy załapali się na kapitał początkowy, ponieważ:

1. Był on -jak już wspomniałem- wyliczany bardzo hojnie.

2. Jest b. wysoko waloryzowany (kwota wyliczona na dzień 1.01.1999r. zdążyła się już podwoić)

Porównanie sumy uzyskanej z kapitału początkowego z kwotą składek wpływających na konto w ZUS po 01.01.1999r. wypada zawsze KATASTROFALNIE. Od 1999 r. na indywidualne konta z ZUS i OFE wpływają grosiki.

Artykuły w alarmistycznym tonie dotyczą pokolenia, które nie załapało się na kapitał początkowy. A Ty piszesz o starych grzybach, a co najmniej o pokoleniu 40+ , i wyprowadzasz z tego wnioski odnośnie sytuacji emerytalnej narodu. To jest mącenie i dezinformacja (mam nadzieję że nieświadoma).

Kapitał początkowy i zasady jego wyliczania wymyślono po to, aby osłabić szok przejścia z jednego systemu (złego) do drugiego systemu (sto razy gorszego). W poważnych dyskusjach o systemie emerytalnym nie powinno się przywoływać rozwiązań wygasających i uprzywilejowanych , takich jak kapitał początkowy.