Krzysztof Rybiński przewiduje, że w 2100 r będzie

nas 16 mln, jeżeli depopulacja Polski będzie przebiegać w obecnym tempie. A znaczy to, że jako naród wymieramy jak mamuty. Spadek liczby ludności wynika z sytuacji ekonomicznej, która nie sprzyja zakładaniu rodzin, a na dodatek państwo zarzuciło program taniego budownictwa mieszkaniowego, jak to było w PRL. Pogardzana przez postsolidarnościową propagandę „wielka płyta” pozwoliła na uzyskanie mieszkań przez kilka milionów ludzi w Polsce. Teraz „kasjerzy w biedronkach” mogą co najwyżej liczyć na wczesną śmierć swoich rodziców, jeżeli chcą uzyskać samodzielne mieszkanie.