To bardzo ciekawe, co planują ci biznesmeni. Zobaczymy, czy się uda, życzę powodzenia. W tym biznesie trzeba mieć jednak dużo szczęścia, kontaktów….no i pieniędzy. Spośród wymienionych nazwisk kojarzę K. Wojterkowskiego, który „wszedł do świata filmu” produkując obraz z Billem Murrayem osadzony w USA bodajże w latach 20. XX wieku. To interesujący film, bardziej ambitne kino. Jeżeli nadal bedzie szedł tą drogą, to będzie o nim głośno, nie tylko w naszym kraju. Czytaj dalej ...

„Najpierw będzie dumpi > ng cenowy, potem bankructwa spółek komunalnych, przejęcie ich majątku za grosze > , a na końcu podwyżki opłat za śmieci”. Tak burmistrz podwarszawskich Ząb Jaki dumping cenowy. Gminy juz poczuły wiatr w żaglach. Walą podwyzki 400% to gdzie ten dumping??? Gminy nie zarabiaja twoim zdaniem???? To oznacza ,że nie wiesz co się dzieje dookołoa. Przecież teraz gmina wszystkie koszty za sprzątanie ulic parków rowów ito wwali w ten nowy podatek zwalniając dotychczasowe środki na ten cel. To jak to nie zarabiają??? Czytaj dalej ...

> Cóż, będziecie płakać ale będziecie bulić i skończy się wyrzucanie do lasu. Tak > tak, skończy się, bo będzie wam żal zapłaconych już pieniędzy za śmieci… Nikt tak naprawdę nie chciał ta ustawą uratować lasy przed zasmiecaniem. Te lasy to taki komunikat dla prasy, bo nie wypadało się przyznac ,że to tylko skok na kieszeń obywateli. Czy rzeczywiście rewolucja zapobiegnie wywozowi śmieci do lasu ?? Wiemy już, że nie bo odbiór śmieci segregowane ma byc dwukrotnie tańszy niż niesegregowanych więc niesegregowane będa nadal podrzucane np do lasu. Ale zapomnijmy na chwilę ,o selekcji , o tym ,ze się nie da jednocześnie pobierać opłatę jednakową dla wszystkich nie zależnie od ilości produkowanych śmieci i zróżnicowanej ze względu na śmieci segregowane. Zastanówmy się ,czy tak pomyślana rewolucja ( bez ewidencji segregacji)ocaliłaby np. lasy od zaśmiecania.? Odpowiedź jest miażdżąca dla twórców rewolucji. Jeżeli ktoś interesował się strukturą śmieci wywożonych nielegalnie do lasu czy na nieużytki to wie ,ze gro tych śmieci to materiały budowlane , gruz – zbity tynk , połamane kafelki i niejako przy okazji inne śmieci remontowe jak worki po kleju i zaprawie połamane wiadra plastikowe po farbach jakieś resztki pędzli i papierki po kanapkach robotników. Nie są to w każdym bądź razie codzienne śmieci komunalne. Wniosek z tego taki ,że do lasu trafiają śmieci okazjonalnie. Mechanizm jest dość prosty. Właściciel remontowanej nieruchomości powinien zamówić np. big-baga na gruz co kosztuje 200-300zł ale otrzymuje ofertę od robotników ,że za 100zł zabiorą mu wszystkie resztki ,które potem „utylizują” w drodze do domu. Tymczasem władze Gdańska zapowiedziały ,że nie będą odbierać śmieci remontowych takich jak gruz w ramach podatku śmieciowego pewnie podobnie jest w innych miastach. Więc tutaj rewolucja nic nie da .Nadal będzie zachęta oszczędzenia paru stów. Na obrzeża lasu trafiają tez śmieci wielkogabarytowe, stare pralki lodówki, telewizory, kanapy , ale to tylko źle świadczy o gminie ,w której się to dzieje. W gminach ,gdzie mieszkańcy wiedzą gdzie i kiedy wystawić stary tapczan nikt nie będzie wozić tego do lasu. Tu tez nie potrzeba rewolucji . Problemy z wywożeniem śmieci do lasu sprawiają właściciele dacz pod miastem. Przebywają w swych domkach nieregularnie i dlatego rzadko maja wykupione usługi śmieciowe z założeniem ,że śmieci zabierają do miejsca stałego zamieszkania ale nieraz pobyt się przedłuża śmieci przybywa lub nie ma miejsca w samochodzie i śmieci lądują w pobliskim lesie. Czy po rewolucji coś się zmieni?? Jeżeli to na gorsze. Ludzie w poczuciu krzywdy za kilkuset procentowe podwyżki wywózki śmieci tym bardziej będą niechętni do opodatkowania się w dwu miejscach i jeszcze więcej śmieci wyląduje w lesie. Ustawodawcy wyraźnie zabrakło wyo Czytaj dalej ...

Twój styl wysławiania się i ilość literówek świadczy tylko o tym że ledwo zawodówkę skończyłeś. Do obsługi numeryka za 200 tysięcy nie trzeba żadnych studiów a uprawnienia to na koparkę robiłeś. Znajomość angielskiego też w Twojej pracy jest zbędna. Czytaj dalej ...

W pracy obsługuję maszynę za 200000zł. Aby dostać tę pracę musiałem skończyć odpowiedni kierunek na politechnice i zrobić odpowiednie uprawnienia. Ale znajomy szefa nie musi nawet znać podstaw angielskiego i robi to samo co ja. Raz po raz mi się pyta jak czegoś nie wie, a ja mam mu wytłumaczyć. I jak tu zachować zimną krew. Czytaj dalej ...

jeśli nie masz cenionych na rynku kwalifikacji to musisz mieć znajomych. znam parę firm, które stale szukają pracowników (w tym bez doświadczenia), ale maja pewne warunki – BIEGŁA znajomość angielskiego, ekonomii lub BIEGŁA znajomość 2 jęz. obcych + wysokie IQ, znajomosć jęz. programowania (tu nawet wysokie IQ nie jest potrzebne), wykształcenie medyczne, konkretne licencje i uprawnienia, np. rzeczoznawca majątkowy, radca prawny, biegły rewident, itp. stanowiska, o które się staracie żadnych specjalnych kwalifikacji nie wymagają (np. kier. magazynu, sekretarka) dlatego bardziej opłaca się powierzyć je znajomym w zamian za inne przysługi, niż rozdawać obcym. ot, prosta kalkulacja i nic poza tym. Czytaj dalej ...