To i tak lepiej niż PC finansowane przez ruską mafię paliwową w podzięce za koncesje na handel od Glapińskiego. — Stenogram z 10.04.2010 r. wg IES: 8:37:51,6 – Siadajcie (wypowiedź mężczyzny) 8:37:52,6 – …siadaj (wypowiedź mężczyzny) Czytaj dalej ...

> Cóż, będziecie płakać ale będziecie bulić i skończy się wyrzucanie do lasu. Tak > tak, skończy się, bo będzie wam żal zapłaconych już pieniędzy za śmieci… Nikt tak naprawdę nie chciał ta ustawą uratować lasy przed zasmiecaniem. Te lasy to taki komunikat dla prasy, bo nie wypadało się przyznac ,że to tylko skok na kieszeń obywateli. Czy rzeczywiście rewolucja zapobiegnie wywozowi śmieci do lasu ?? Wiemy już, że nie bo odbiór śmieci segregowane ma byc dwukrotnie tańszy niż niesegregowanych więc niesegregowane będa nadal podrzucane np do lasu. Ale zapomnijmy na chwilę ,o selekcji , o tym ,ze się nie da jednocześnie pobierać opłatę jednakową dla wszystkich nie zależnie od ilości produkowanych śmieci i zróżnicowanej ze względu na śmieci segregowane. Zastanówmy się ,czy tak pomyślana rewolucja ( bez ewidencji segregacji)ocaliłaby np. lasy od zaśmiecania.? Odpowiedź jest miażdżąca dla twórców rewolucji. Jeżeli ktoś interesował się strukturą śmieci wywożonych nielegalnie do lasu czy na nieużytki to wie ,ze gro tych śmieci to materiały budowlane , gruz – zbity tynk , połamane kafelki i niejako przy okazji inne śmieci remontowe jak worki po kleju i zaprawie połamane wiadra plastikowe po farbach jakieś resztki pędzli i papierki po kanapkach robotników. Nie są to w każdym bądź razie codzienne śmieci komunalne. Wniosek z tego taki ,że do lasu trafiają śmieci okazjonalnie. Mechanizm jest dość prosty. Właściciel remontowanej nieruchomości powinien zamówić np. big-baga na gruz co kosztuje 200-300zł ale otrzymuje ofertę od robotników ,że za 100zł zabiorą mu wszystkie resztki ,które potem „utylizują” w drodze do domu. Tymczasem władze Gdańska zapowiedziały ,że nie będą odbierać śmieci remontowych takich jak gruz w ramach podatku śmieciowego pewnie podobnie jest w innych miastach. Więc tutaj rewolucja nic nie da .Nadal będzie zachęta oszczędzenia paru stów. Na obrzeża lasu trafiają tez śmieci wielkogabarytowe, stare pralki lodówki, telewizory, kanapy , ale to tylko źle świadczy o gminie ,w której się to dzieje. W gminach ,gdzie mieszkańcy wiedzą gdzie i kiedy wystawić stary tapczan nikt nie będzie wozić tego do lasu. Tu tez nie potrzeba rewolucji . Problemy z wywożeniem śmieci do lasu sprawiają właściciele dacz pod miastem. Przebywają w swych domkach nieregularnie i dlatego rzadko maja wykupione usługi śmieciowe z założeniem ,że śmieci zabierają do miejsca stałego zamieszkania ale nieraz pobyt się przedłuża śmieci przybywa lub nie ma miejsca w samochodzie i śmieci lądują w pobliskim lesie. Czy po rewolucji coś się zmieni?? Jeżeli to na gorsze. Ludzie w poczuciu krzywdy za kilkuset procentowe podwyżki wywózki śmieci tym bardziej będą niechętni do opodatkowania się w dwu miejscach i jeszcze więcej śmieci wyląduje w lesie. Ustawodawcy wyraźnie zabrakło wyo Czytaj dalej ...

W pracy obsługuję maszynę za 200000zł. Aby dostać tę pracę musiałem skończyć odpowiedni kierunek na politechnice i zrobić odpowiednie uprawnienia. Ale znajomy szefa nie musi nawet znać podstaw angielskiego i robi to samo co ja. Raz po raz mi się pyta jak czegoś nie wie, a ja mam mu wytłumaczyć. I jak tu zachować zimną krew. Czytaj dalej ...

jeśli nie masz cenionych na rynku kwalifikacji to musisz mieć znajomych. znam parę firm, które stale szukają pracowników (w tym bez doświadczenia), ale maja pewne warunki – BIEGŁA znajomość angielskiego, ekonomii lub BIEGŁA znajomość 2 jęz. obcych + wysokie IQ, znajomosć jęz. programowania (tu nawet wysokie IQ nie jest potrzebne), wykształcenie medyczne, konkretne licencje i uprawnienia, np. rzeczoznawca majątkowy, radca prawny, biegły rewident, itp. stanowiska, o które się staracie żadnych specjalnych kwalifikacji nie wymagają (np. kier. magazynu, sekretarka) dlatego bardziej opłaca się powierzyć je znajomym w zamian za inne przysługi, niż rozdawać obcym. ot, prosta kalkulacja i nic poza tym. Czytaj dalej ...

Już nie mogę patrzeć, jaką depresję mam moja dziewczyna. 5 lat po studiach ukończonych z wyróżnieniem. Proponowali jej doktorat. Zna 3 języki, pracowała kiedyś w Anglii jak jeszcze była na studiach. Zna się na na skomplikowanych przepisach ze swojej branży. I co to znaczy dla pracodawcy? Gó…. Jakiś czas temu pracowała w sekretariacie pewnej uczelni w pewnym mieście wojewódzkim. Dostała się tam oczywiście po znajomości. Kierownik instytutu zrobił fikcyjną rozmowę kwalifikacyjną, byle tylko zapisać coś w papierach i dostała pracę na umowę na czas określony. Ale jakiś czas później okazało się, że bliski znajomy kierownika stracił robotę. I co? Dostała od razu wypowiedzenie bez podania przyczyny, oczywiście za 2-tygodniowym okresem wypowiedzenia, z czego 2 dni może przeznaczyć na szukanie nowej pracy. Brzmi jak żart. I już nikt nie pamiętał, że skończyła studia z wyróżnieniem i proponowali jej doktorat. Potem dostała morderczą robotę w sklepie z ciuchami. Obóz pracy. Śmiganie po 12h, dyspozycyjność 24h. Premie za 200% normy i wieczne kablowanie na każdego. Raz ktoś na nią nakablował, że za długo jadła śniadanie. Wezwał ją kierownik i pokazał film z monitoringu na którym było widać, że jadła śniadanie 2 minuty za długo. Nie było premii w tym miesiącu. Nigdy nie było pełnej premii. Potem call center na umowę o zlecenie. Potem kolejny sklep, gdzie nigdy nie wypłacali premii. Potem kernerowanie w fastfoodach. Wszystko oczywiście za gó…anie pieniądze z których ledwo można wyżyć. Na 99% wysłanych CV nawet nikt nie odpowiedział. Jakiś czas temu los się do niej uśmiechnął. W pewnym magazynie poszukiwali zastępcy kierownika. Powiedział jej o tym sam kierownik, z którym zdążyła się poznać. I tak po znajomości została zastępcą kierownika. Przeszła 3 miesiące okresu próbnego, dostała umowę o pracę na czas określony. Ale historia lubi się powtarzać. Znajoma dyrektora z warszawki szukała pracy. No więc kierownik out i nagle osoba znikąd zostaje kierownikiem magazynu, w którym wcześniej nigdy nie była. A że to jest straszna menda, to po kolei wywalała wszystkich starych pracowników (kilku ich było) i wsadzała tam swoich znajomych. Skąd wiem, że to znajomi? Facebook prawdę ci powie… Wszyscy dostali wypowiedzenie bez podania przyczyny z 2-tygodniowym okresem, z czego 2 dni mogą przeznaczyć na szukanie nowej pracy… co za sarkazm, ale oczywiście wszystko zgodnie z prawem. Była znów na ustawionej rozmowie kwalifikacyjnej w pewnej państwowej instytucji. Jedna z kandydatek nawet nie kryła się z tym, że zna tam szefostwo. Na rozmowie oczywiście pytania killery na które osoba z zewnątrz nie ma szans odpowiedzieć. Bez sensu to wszystko… nie wiem w ogóle po co ta szopka. I ja sam w mojej firmie widzę kumoterstwo i kolesiostwo. Był u nas jeden praktykant zdolny i kumaty, ale szef wolał zatrudnić s Czytaj dalej ...

Zysk z wywozu śmieci ma zasilać budżet samorządów, które mają coraz więcej zadań do wypełnienia, a które coraz mniej mogą liczyć na wsparcie rządu. Jedno jest pewne – z ekologią to nie ma wiele wspólnego, gdyż gdyby chodziło o ekologię to byłyby inne rozwiązania. Przede wszystkim bardzo wysokie kary za wywóz śmieci do lasu, ale zarazem niskie opłaty za wywóz śmieci, szczególnie tych po segregacji. Czytaj dalej ...

1.Dlaczego rewolucja śmieciowa uderza w niewłaściwą grupę mieszkańców? Ponad połowa mieszkańców Polski żyje w domach wielorodzinnych. Mieszkańcy blokowisk od lat płacą w systemie który zamierza upowszechnić rewolucja. Płacą za swoje śmieci i te które im podrzucają z domków obok. Zarabia na tym firma przewozowa i wysypisko otrzymuje swoją należność. Nikt się nie skarży. Podnoszenie tym mieszkańcom ceny za wywóz o 400%-1000% w imię walki z patologią, której źródła znajdują się gdzie indziej to jakiś niesmaczny dowcip władz. Czy władze mogą to jakoś wyjaśnić mieszkańcom??? 2.Dlaczego śmieci mają być droższe od węgla?. Cena odbioru tony śmieci w wielu miejscach kraju przekroczy cenę jaką trzeba zapłacić za tonę węgla. Cała rewolucja w gruncie rzeczy sprowadza się do podwyżek 200%-400% średnio za kg śmieci z tym ,ze w zależności od przyjętej metody nakładania opłaty śmieciowej dla niektórych rodzin wzrost będzie przekraczał 1000% 3.Przybędzie nowych urzędników. W całym kraju rewolucja da prace około 4000 nowych urzędników, co będzie kosztować ok. 270 mln zł rocznie. Ci urzędnicy będą walczyć z nielegalnym podrzucaniem śmieci do lasu. Nielegalne podrzucanie śmieci kosztowało nas do twej pory 16 mln rocznie . Żeby więc załatwić problem za 16mln będziemy wydawać rocznie 17 razy więcej na sam nadzór urzędniczy. 4.Co z sortowaniem? Do tej pory w wielu miastach za odbiór posortowanych śmieci mieszkańcy nie płacili nic. Po rewolucji za śmieci posortowane mieszkańcy zapłacą więcej niż przed rewolucją za nieposortowane. Nieposortowane będą droższe od węgla ,a to dopiero początek. Rewolucja wprowadzi monopol w gospodarce i co roku wzrost cen. W niektórych miastach np. Gdańsk mieszkańcy będą mieli zachęty jedynie do sortowania dualnego zamiast na 6 frakcji. 5. Sprzeczność rewolucji śmieciowej Podstawowa sprzeczność rewolucji : ma być jednakowa stała opłata dla wszystkich niezależna od ilości śmieci i jednocześnie opłaty mają być zróżnicowane ze względu na segregację? To tak jakbyśmy chcieli rozliczać zużycie całości wody ryczałtem ale za wodę zimną pobierać mniejsze opłaty. 6. Czy rewolucja zapobiegnie wywozowi śmieci do lasu? Za śmieci zmieszane trzeba będzie zapłacić dwa razy więcej niż za posegregowane wobec tego nadal będzie zachęta do podrzucania zmieszanych śmieci . Gruz i odpady pobudowlane nie będą odbierane w ramach opłaty śmieciowej i po staremu część będzie lądować w lesie. Nikt nie zmusi właścicieli domków letniskowych do płacenia podatku śmieciowego w dwu gminach i nie ustanie zagrożenie zaśmiecania lasu odpadami weekendowymi. W końcu rewolucja nie będzie miała żadnego wpływu na torebki, papierki, opakowania po batonikach i cukierkach rozrzucane w głębi lasu , czy parkach krajobrazowych. To jest kwestia naszej kultury. 7. Czy rewolucja zapobiegnie spala Czytaj dalej ...

Agencje pracy (przynajmniej tu gdzie mieszkam) biją się o pracowników. Ciągle wołają na „overtimy” bo brakuje rąk do pracy (dodajmy rąk angielskich -za tą stawkę) . Tak, że prawdą jest że „Liczba Brytyjczyków zgłaszających się w czerwcu po zasiłek pobiła dotychczasowy rekord ” ale to nie są bezrobotni! Brytyjczycy tylko ciapaci z szóstką dzieci albo inne nieroby. Ja po przyjeździe czekałem na pracę 7 dni i ciągle są wolne miejsca. Co prawda za minimum (6.19F/h brutto) ale widoki na podwyżkę są. Jak sie nie zna języka to można mieć trudności, no ale to normalne. I uprzedzam: tzw. angielski wyuczony w Polsce to jest zupełnie inny język niż angielski którym posługują się Anglicy!!!(sic!), żeby nie było zaskoczenia! Czytaj dalej ...